Punkt Styku — tuning

X. Zła baba znika

Świt nie przyniósł ulgi. Raczej odsłonił nowe rysy na powierzchni dnia. Obudziłem się na zimnej podłodze kuchni, skulony za wyspą, z nożem obok. Noc zostawiła we mnie ciężar większy niż zwykły kac - skóra lepiła się od potu, oczy piekły jak po zbyt długim patrzeniu w ciemność. Podniosłem się powoli, nieufny wobec własnego domu. Każdy krok stawiałem tak, jakby budynek mógł zadrżeć od przypadkowego dotyku. Otworzyłem drzwi i wyszedłem na zewnątrz. Powietrze pachniało wilgocią i kurzem. Cisza poranka była nienaturalnie gęsta, jakby drzewa i cegły wstrzymywały oddech. Przy piwnicznym oknie szkło…