Punkt Styku — tuning

II. Starsza Pani

Tamtego dnia, kiedy autobus minął znajomy blok, coś mnie tknęło. Zazwyczaj mijaliśmy te same budynki, identyczne jak odbite w lustrze - szare, obdrapane, z suszącym się praniem na balkonach. Ale tym razem jeden z nich wyglądał inaczej. Jakby był pusty w środku. Wysiadłem kilka przystanków dalej i zawróciłem. Nie dawało mi to spokoju. Kiedy podszedłem bliżej, poczułem dziwny chłód, choć dzień był duszny i lepki. Podeszwy kleiły się do asfaltu, a powietrze gęstniało. Przy wejściu stała starsza kobieta. Chuda, w wyciągniętym swetrze, patrzyła tępo w przestrzeń. Podszedłem i zapytałem: - Przepras…