Punkt Styku — tuning

XII. Saska Kępa

Zszedłem jeszcze do piwnicy. Schody zaskrzypiały jak stary winyl, a chłód uderzył we mnie jak krótkie, trzeźwiące ugryzienie. Witał mnie mój pół-świat: ceglane ściany z przyklejonym pakowym papierem, na nim czarne ścieżki markerów, strzałki, cyfry, szkice. Stół z porysowanym blatem. Kanapa, która zna moje kształty lepiej niż ja. Na regale - radio Śnieżka; zielone oko magiczne mrużyło powiekę, w głośniku trzaskała fala. Po chwili wypełnił przestrzeń głos Mieczysława Fogga - miękki, niosący melancholię dawnych lat, jakby ktoś otworzył klapę i wpuścił do środka powietrze sprzed pół wieku. Zabrzę…