Punkt Styku — tuning

IX. Radio

Dzień w pracy był ciężki, choć nie chodziło o liczbę zadań. Ciężar brał się z czegoś niewidzialnego, co unosiło się w powietrzu jak warstwa dymu. Ludzie w biurze mówili półsłówkami, głosy urywały się w połowie zdania, spojrzenia gubiły w pustce. Miałem wrażenie, że wszyscy są obecni tylko częściowo, a reszta ich ciał i dusz dryfuje gdzieś indziej, w przestrzeni, do której nie miałem dostępu. Kiedy wróciłem do domu, czułem się zużyty nie jak człowiek po ciężkiej zmianie, ale jak mechanizm, który zaczyna się rozpadać w środku. Nie bolały mięśnie, nie bolała głowa – to było głębsze. Jakby sama m…