Punkt Styku — tuning
XXVI. Open the Gate
Schodziłem po schodach miękko, jak złodziej we własnym domu. Za drzwiami piwnicy spał mój prowizoryczny garnizon: Ania skulona na skórzanej kanapie; żona Majonka z dzieckiem wtulonym w ramię; Babcia w fotelu, ręce skrzyżowane na piersi jak oficer na warcie. Słyszałem tylko oddechy i ciche tik-tak staruszka-zegara. Dobra. Niech śpią. Każda minuta snu była teraz jak bandaż. Domknąłem drzwi, przekręciłem klucz, wsunąłem rygiel - jakbym zamykał sejf z ludźmi, a nie z kosztownościami. W kuchni postawiłem świecę, płomień wykroił z mroku blat i zlewozmywak. Nalałem wody do martwego ekspresu, bo ręce…
XXVI. Open the Gate
Schodziłem po schodach miękko, jak złodziej we własnym domu. Za drzwiami piwnicy spał mój prowizoryczny garnizon: Ania skulona na skórzanej kanapie; żona Majonka z dzieckiem wtulonym w ramię; Babcia w fotelu, ręce skrzyżowane na piersi jak oficer na warcie. Słyszałem tylko oddechy i ciche tik-tak staruszka-zegara. Dobra. Niech śpią. Każda minuta snu była teraz jak bandaż. Domknąłem drzwi, przekręciłem klucz, wsunąłem rygiel - jakbym zamykał sejf z ludźmi, a nie z kosztownościami. W kuchni postawiłem świecę, płomień wykroił z mroku blat i zlewozmywak. Nalałem wody do martwego ekspresu, bo ręce…