Punkt Styku — tuning

XVIII. Noc 2.0

Łazienka była jak prywatna linia telefoniczna - intymna. Wilgoć obsiadła lustro i kafelki, rozpraszała światło w drobne, ciepłe halo. Strumień bił w nasze barki, rozpruwał skórę na długie pasma ciepła i spływał w cienkie potoki po kręgosłupie. Ania była przy mnie; wyczuwałem jej zapach pod mydłem - słodki, karmelowy, żywy, który pamięta się później lepiej niż słowa. Jej włosy, ciężkie od wody, przylgnęły do szyi i zostawiły ciemne, wąskie smugi. - Zatrzymajmy świat - szepnęła, kładąc mi czoło pod usta. Jej dłoń odnalazła moją, splótł się każdy palec z palcem. Musnęła ustami mój bark, tam gdzi…