Punkt Styku — tuning

III. Komisariat

Na komisariacie posadzili mnie w małym pokoju z brudną szybą w drzwiach — taką, przez którą świat wyglądał jak wspomnienie po ulewie. Kiedy drzwi się zamknęły, zatrzasnęły się też wszystkie dźwięki. Został tylko zegar na ścianie — wskazówki nieruchome, jakby czas nie miał tu wstępu. W powietrzu unosił się zapach farby olejnej, starych papierów i wilgoci, która zdawała się wsiąkać we wszystko — w ściany, meble, ludzi. Każdy wdech zostawiał na języku smak dwutlenku węgla i suszonej papryki. Szorstki, szczypiący, nie dający się zatrzymać w płucach. Po drugiej stronie stołu siedział młody policja…