Punkt Styku — tuning

XXXVI. Echo eksperymentu

Stałem w progu. I patrzyłem na siebie. Tamten Kubek - mój cień, odbicie, sobowtór - otwierał właśnie lodówkę. Światło z wnętrza rozlało się po kuchni, odbiło od szklanki i zamigotało po ścianach jak drgnięcie błyskawicy. Wlał sok pomidorowy do szklanki, dodał kilka kostek lodu i z cichym westchnieniem wziął łyk. Wtedy dopiero zawołał, odwracając głowę w stronę uchylonych drzwi do piwnicy: - Niczego nie ruszajcie, zaraz do was schodzę! Zamarłem. Z dołu dobiegały stłumione głosy. Tamten ja nalał jeszcze wodę, jakiś sok, ułożył wszystko w ramionach i ruszył w stronę zejścia do piwnicy, nieświado…