Punkt Styku — tuning

XXIV. Dwa Domy

Terenówka sunęła przez Warszawę jak żelazny cień. Reflektory wycinały z ciemności porzucone auta, zasłonięte witryny, zdechłe sygnalizatory. Wiatr niósł kurz i tę metaliczną nutę, jak po wielkiej burzy, choć niebo było tylko blade i zmęczone. Z tyłu słychać było spokojny, równy oddech dziecka. Córeczka Majonka spała wtulona w matkę, dłonie zacisnęła na materiale płaszcza jak na ostatniej boi ratunkowej. - Wiecie, dokąd jedziemy? - zapytała żona Majonka. Głos miała cichy, złamany zmęczeniem. - Do mnie - odpowiedziałem. - Tam będziecie bezpieczne. Skinęła głową i nie odezwała się więcej. W lust…