Punkt Styku — tuning

XXXIV. Dane z puderniczki

Zamknąłem za sobą drzwi tak cicho, jakbym bał się obudzić czyjś sen - może swój. W przedpokoju została jeszcze odrobina ciepła, które lubię nazywać „temperaturą domu": mieszanina zapamiętanego powietrza, zapachu drewna i roślin w donicach. Kiedy wyszedłem na zewnątrz, listopadowy chłód przylgnął do policzków i karku cienką, elektryzującą skórką. Telefon w kieszeni kurtki zawibrował. Wiadomość od Ani. > Kubuś, skarbie, nie spóźnij się, bo bardzo za Tobą tęsknię. Każda minuta oczekiwania będzie dla mnie koszmarem. Uśmiech - odruchowy, nie do powstrzymania. Prosty, cierpliwy gest słów, który zat…