Punkt Styku — tuning

IV. "4"

Praca tego dnia była jak zawieszona w próżni. Raporty, tabelki, liczby – wszystko migało przed oczami, ale nic nie zostawało w głowie. Kolejne godziny zlewały się w jedno, jakby ktoś wyciszył dźwięk i odciął kolory. Myśli uciekały wciąż do znikającego bloku i do spojrzenia starszej kobiety spod domofonu. Koledzy w biurze rozmawiali o błahostkach – o meczach, o promocjach w sklepach – ale ich głosy brzmiały jak zapętlona taśma. Nie było w nich życia, tylko mechaniczne powtarzanie schematów. Czułem się obcy, jakby ktoś wpuścił mnie w obcy spektakl. Pod koniec dnia Majonek zwołał krótkie zebrani…