Punkt Styku — tuning

XXXVIII. Czerwone klastry

Nie wiem, gdzie jestem. Nie wiem, czy w ogóle jestem. Wszystko, co mnie stanowiło, rozpłynęło się w przestrzeni, która nie potrzebuje tchu, czasu, temperatury ani ciężaru. Nie ma tu materii, choć czuję ciężar myśli. Nie ma dźwięku, a jednak słyszę, jak coś we mnie mówi. To miejsce nie wymaga nazw. A jednak jedno słowo wciąż powraca. Piekło. Kiedyś wyobrażałem je sobie jako ogień, dym, wrzaski i ból. A teraz wiem, że piekło ma kolor. Czerwony. I że nie płonie nic, prócz ludzkiej pamięci. Najpierw przyszło światło - ciężkie, pulsujące, obce. Wlewało się do mnie jak gęsty metal, wypełniało świad…