Punkt Styku — tuning
XXV. Cienie nad Tamizą
Skrzynia z węzłami stała pod ścianą, obłożona kocami, jak próba zagłuszenia serca, które i tak nigdy nie śpi. Chwilę patrzyliśmy na nią w milczeniu. - To szaleństwo - mruknąłem, kładąc dłoń na zimnym metalu. - Szaleństwem jest czekać bez narzędzi - uciął Faniak. - Jeśli mamy iść dalej, to z nimi. Odciągnęliśmy zasuwy. Buchnęło chłodem pachnącym żelazem i wilgocią. W środku błyszczało siedem gładkich prostopadłościanów - nie plastik, nie szkło, raczej powierzchnia, która nie powinna odbijać światła, a jednak to robiła. Zbliżyłem dwa elementy do siebie: natychmiast zmatowiały i nabrały chropowa…
XXV. Cienie nad Tamizą
Skrzynia z węzłami stała pod ścianą, obłożona kocami, jak próba zagłuszenia serca, które i tak nigdy nie śpi. Chwilę patrzyliśmy na nią w milczeniu. - To szaleństwo - mruknąłem, kładąc dłoń na zimnym metalu. - Szaleństwem jest czekać bez narzędzi - uciął Faniak. - Jeśli mamy iść dalej, to z nimi. Odciągnęliśmy zasuwy. Buchnęło chłodem pachnącym żelazem i wilgocią. W środku błyszczało siedem gładkich prostopadłościanów - nie plastik, nie szkło, raczej powierzchnia, która nie powinna odbijać światła, a jednak to robiła. Zbliżyłem dwa elementy do siebie: natychmiast zmatowiały i nabrały chropowa…