Punkt Styku — tuning

VIII. Awans

Obudził mnie ostry dźwięk telefonu. Podskoczyłem tak gwałtownie, że stara kanapa w piwnicy zaskrzypiała jakby miała się rozpaść i oddała przy tym zgromadzone przez pięćdziesiąt lat gazy. Ekran świecił mi prosto w oczy, oślepiając zimnym światłem. - Gdzie ty, kurwa, jesteś?! - ryknął Majonek. - Jest dziesiąta piętnaście, powinieneś być już dawno w pracy! Zamarłem. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że wciąż leżę w piwnicy. Na betonowej posadzce obok stała pusta szklanka po whisky, a na ścianie wisiał arkusz papieru pakowego pełen nocnych bazgrołów - cyfr, strzałek, nazwisk. Głowa dudniła mi jak st…